Przeprowadzki

Zasłużyłem na policzek. No, niech się Bóg przeprowadzki mną zlituje, gdy pan kapitan dowie się o tym. Jednak tobie chłopcze należą się splendory. Zbliż się, niech ozdobię twój kapelusz trofeum myśliwskim! Według zwyczajów myśliwskich, nagrodę, czyli gałązkę z drzewa liściastego, przyczepiono Robertowi do kapelusza na znak, że upolował zwierza. Kurt pod śniegiem poszukał gałązki, z której liście nie spadły i chciał zdjąć kapelusz z głowy Roberta, by go ozdobić, lecz chłopiec cofnął się z twarzą wyrażającą zacięty opór. — Nie potrzebuję tej nagrody! — rzekł. — Dlaczego nie? — Mówiłeś mi zawsze, że jest ona oznaką honorową. — Jest ona nią w tym wypadku rzeczywiście. — Lecz odznaka ta należy się tylko temu, którego honor nie jest naruszony. — Do stu tysięcy diabłów, nie mogę cię chłopcze pojąć! Spodziewam się, że twój honor nie jest tknięty! A może to nieprawda? — Powiedz, czy może mówić o honorze ten, kto bezkarnie pozwala się obrażać, hę? Mały, pięcioletni chłopczyna przybrał tak groźną postawę, jakby chciał wyzwać strzelca na pojedynek. — Czyli, że ciebie obrażono? — zapytał zdumiony Kurt. — Tak. — A któż cię obraził? — Ty, a ja nie zniosę na sobie takiej plamy. — A w jaki sposób cię obraziłem? — Nie nazwałeś mnie może żółtodziobem, hę? Ty! Ty! Ty sam strzelasz jak prawdziwy żółtodziób! Wszystkim chciało się śmiać na widok wybuchu dziecinnego gniewu, pohamowali jednak swą wesołość, gdyż Kurt zachował powagę.


biuro tłumaczeń


Do takich namiętnych smakoszy zaliczał się mężny Bob. — Co ci wpadło do głowy? — roześmiał się Marcin. — Opos tutaj? Czy opos posiada podkowy? — Co opos posiadać, to nie obchodzić pan Bob. Opos być wyśmienite mięso i pan Bob teraz spróbować złapać oposa. Chciał podążyć za siadem, ale Marcin powściągnął jego zapał. — Zostań tu i nie ośmieszaj się, stary! Nie ma mowy o oposie — to za drobne zwierzątko, aby wydeptać takie ślady.

Zauważył przez najniższe gałęzie parę mokasynów ozdobionych szczeciną morskiego jeża. Wiedział, że człowiekiem, który nosił to obuwie, był jego najlepszy druh. * * * Winnetou był ubrany podobnie jak Old Shatterhand, tylko, zamiast butów nosił mokasyny. Ponadto miał obnażoną głowę. Długie, gęste, krucze włosy, wysokie niby hełm, były splecione skórką grzechotnika. Orle pióra nie zdobiły jego indiańskiej fryzury — ten mąż bowiem miał godność wodza, której nie musiał podkreślać ozdobami. getreidefeuchtigkeitsmesser bug de_dust2 niewidoczny spectator Czarownica przyjemna niespodziewanie publikuje blaszane wiatraczki.

Polecamy też